okładka 8. numeru Fabularii

okładka 8. numeru Fabularii

 

Fabularie nr 3 (8) 2015:

David Foster Wallace

Dwa lata temu w „zwierzęcym” numerze „Fabularii” opublikowaliśmy esej Davida Fostera Wallace’a „Pomyślcie o homarze”. Od tamtego czasu (czy była to wtedy dopiero druga publikacja pisarza w języku polskim po opowiadaniu zamieszczonym w antologii „Poparzone dzieci Ameryki”?) planowaliśmy publikację Wallace’a w piśmie i w wydaniu książkowym. Udaje się to dopiero teraz, ale moment jest całkiem dobry – ukazała się właśnie pierwsza książka pisarza po polsku. Mamy nadzieję, że tym łatwiej teraz zarazimy Państwa naszą fascynacją. O ile już jej z nami nie dzielicie.

 /Michał Tabaczyński/

 

Ogrodzeni

Wieloznaczność słów jest niezwykle cenną właściwością naszego języka. Czasem ukazuje ukryte konteksty, innym razem pozwala tworzyć zupełnie nowe. Nie inaczej rzecz się ma z tytułem tego wstępu.

Bo czy nie jest tak, że z jednej strony grodzimy się ciągle, odgradzamy szczelnie, w przekonaniu, że to najlepszy sposób, by żadne okrutne i bezduszne zewnętrze nie zmąciło naszego ciepłego, wymoszczonego gniazdka? Że tylko wtedy nie rozgrabią nam zalewem oczekiwań i tysiącami wyciągniętych rąk naszych wychuchanych i kruchutkich minirajów?

Obszar tego, co nasze, kurczy się i zapada. Sposobów skutecznego odseparowania się jest coraz mniej. Równie nieznośna jest myśl o nowych zapachach, kolorach, nieznanych przyjemnościach, całych kulturach czy – wreszcie – światopoglądach, które mogą zagościć w naszej ojczyźnie, naszym domu. Kształt naszych ciał, jak pieczęć odciskana latami na naszych skórzanych narożnikach, ma być niezmienny i wieczny.

Grodzimy się coraz bardziej. Nerwowo kąsamy zza ogrodzenia. A krwiste dziąsła, z których wyrastają ostre jak sztylety, groźne kły, mówią jednoznacznie, co spotka to barbarzyńskie zewnętrze, kiedy przekroczy granice naszego strachu. Nasze staje się naszym więzieniem. Zniewala.

Z drugiej jednak strony, ogrodzeni to ci, którzy znaleźli się w otoczeniu ogrodów, może nawet są w nich od zawsze. Porządkując na własną modłę niewielki fragmencik przyrody, tworzą swoje niepowtarzalne mikroświaty. Takie małe bezprawia, gdzie nieskrępowanie i bezkarnie można hołdować własnym gustom.

Patrząc na te niezwykłe oazy spokoju, odnajduję w nich pierwotne odniesienia. Tak samo jak w naszych ogrodach zbiorowego strachu. I można odnieść wrażenie, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Tylko rozgrzane powietrze drży i faluje, kołysząc upite światłem kwiaty.

 /Marek Maciejewski/

Zadanie dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz ze środków Miasta Bydgoszczy.

Strona pisma: www.fabularie.pl
Rekomendacje: www.avant.edu.pl

Comments are closed.