„Fabularie” nr 1 (12) 2017

SPRAWDZAMY

Numer 12. nie jest szczególnie odpowiedni do dokonywania podsumowań, zresztą – żaden pewnie nie jest. Poza ostatnim może, ale my wcale nie zamierzamy kończyć. Poza może numerem setnym, ale to perspektywa odległa, niemal nieosiągalna. Nie zamierzamy niczego podsumowywać, a zaledwie sprawdzić, czy trzymamy się naszych wstępnych założeń, czy nasze początkowe marzenia i wizje są nadal aktualne, czy przypadkiem ta fabulariowa zabawa ich nie zweryfikowała. Sprawdzamy więc!

Marzyły nam się „Fabularie” ładne – także, a może szczególnie w wymiarze edytorskim, graficznym. I mamy nieustającą nadzieję, że każdy kolejny numer nas do tego ideału przybliża.

Chcieliśmy, żeby „Fabularie” były aktualne, świeże – stąd nasze zainteresowanie najnowszymi powieściami Natalii Fiedorczuk, Mai Wolny i Jacka Dehnela albo ostatnim laureatem Nagrody Nobla.

Chcieliśmy, żeby „Fabularie” zajmowały się porzuconą przez media (także te kulturalne) niszą, w której powstają doskonałe produkty – stąd nasze zainteresowanie wielkimi osiągnięciami małych wydawców.

Chcieliśmy, żeby „Fabularie” były próbą odzyskania zerwanego albo zrywanego (a mamy wrażenie, że to dopiero początek) kontaktu ze światem, z innymi kulturami – stąd nasze zainteresowanie Afryką i rozmowa z Elą Sidi.

Chcieliśmy, żeby „Fabularie” przywracały równowagę zaburzonego pola kultury – stąd też tyle miejsca poświęcamy sztuce kobiet.

Chcieliśmy, żeby „Fabularie” odkrywały nieoczywiste obszary współczesnej sztuki – stąd kolejna już rozmowa z aktorką teatru tańca (w poprzednim numerze rozmawialiśmy bowiem z Leszkiem Bzdylem).

Chcieliśmy, żeby „Fabularie” nas cieszyły. I cieszą. Jeśli cieszą też Państwa, to nas cieszą podwójnie.


I tej radości lektury, radości przy lekturze – życzymy Państwu (i sobie)!

/Redakcja/

Comments are closed.